sobota, 2 stycznia 2016

Stary Rok - Nowy Rok

Chylę czoła 2015, który powoli dogasa.

Jak go podsumować? Zastanawiałam się już chwilę temu. I do głowy przychodziły różne zdania - piękne, mądre, ale dziś gdzieś się rozpierzchły.

 To był bardzo intensywny czas - nowych, wielkich kroków, które okazują się kroplą w morzu, ale dzięki temu wypłynęłam własną łajbą na głębokie wody. Czas wzlotów i upadków, po których jeszcze zostały sińce, ale dzięki skrzydłom utkanym z : wiary w sens, pewności, bliskich i wszystkich dobrych ludzi, których spotkałam i wiele więcej nienazwanego, jestem w stanie się podnieść, jestem w stanie trwać.
Ten rok to była prawdziwa mieszanka emocji, uczuć i zdarzeń, które zaskoczyły, nie zawsze pozytywnie. Musiałam wykrzesać z siebie wiele sił, wydobyć energię, stawić czoła przeciwnościom. Czy mnie wzmocniły? Nie wiem. Ale wiem, że czegoś mnie nauczyły, na przykład, tego, że nie łamię się na wietrze, że kiedy wiatr dmie w żagle - wykorzystuję tę sposobność, ale nie za wszelką cenę. Były momenty, że odpuszczałam, że nie gnałam na złamanie karku, że mówiłam stop. 
Jestem WDZIĘCZNA za całe pokłady dobroci jakimi mnie obdarowaliście. Jestem SZCZĘŚLIWA, że poznałam tylu wspaniałych ludzi, że więzy z innymi się zacieśniają, że bliżej mi do Was.
Mimo to wciąż biegnę do lasu, przynosząc z niego liście wplątane we włosy, wciąż cieszę się jak dziecko, kiedy widzę tęczę, lubię przebiec się po kałużach i czekam na pierwszy śnieg.
I o to chodzi. Pomimo przeciwności, pomimo zaskakujących zdarzeń znajdźmy w sobie radość z prostych spraw, spotkań, etc. Miejmy marzenia i odwagę by po nie sięgać. Troszczmy się o siebie i bliskich. Bądźmy....
Nowe czasem budzi niepokój, strach, czasem  sprawia że jesteśmy podekscytowani. Nowe nieznane, na które powinniśmy się otworzyć. 
Czeka mnie w tym roku kilka walk do stoczenia - jestem na nie gotowa.