wtorek, 5 kwietnia 2016

Wiosna, tofu i lawina

I wszystko zaczęło się w kwietniu.
Wystrzelił pąk nieśmiałą zielenią, przebił się przez ziemię zuchwały nowicjusz.
Słońce coraz przyjemniej ogrzewa wygłodzone ciała i dopieszcza nadzieję, która niczym księżniczka wyleguje się na stu poduszkach.
Kwiecień to dla mnie co roku nowy start.
Powiew świeżości.
Potężny zastrzyk energii.
Jestem kwietniowa.
I z racji tego właśnie - świętowaliśmy. Wszyscy! Razem - jedno. Było słońca po czubek głowy, był tofurnik i niespodziewane prezenty:







2 komentarze:

  1. ależ to musiało być pyszne ciacho!
    kwiecień to fantastyczny miesiąc :)
    buziaki Baranico :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. było obłędne i chodzi za mną ten smak. Wiesz czekolada i wiśnie....
      Kwiecień to nasz miesiąc!!!

      ściskam mocno Kochana!

      Usuń