środa, 15 lipca 2015

Plamy z sensem

Mama Jaśka i Magdy powiedziała, że Janek jest techniczny, ale lubi też działać w kuchni, za to Magda lubi się wyżyć artystycznie. Mama po części miała rację, bo jak się okazało w Janku nieśmiało odzywa się artystyczny duch. Na warsztatach była mała wiertarka, były piórka farby i patyki wynurzone w rzeki. Było też ciasto, które wspólnie formowaliśmy w paluchy wiedźmy i niczym lotem na miotle przenieśliśmy się na afrykańską sawannę, gdzie baśń obudziła wyobraźnię i pozwoliła stworzyć jedyne w swoim rodzaju maski. Jaśkowi kształt maski skojarzył się z liściem i liściem pozostała, nie mogło być inaczej. Liściem w wielu odcieniach zieleni, z delikatnymi żyłkami i zielonymi po łokcie dłońmi żywiołowego Janka ;)
Na warsztatach z Magdą i Jaśkiem robiliśmy nasze osobiste łapacze snów. Energetyczne i z charakterem. Podobno łapacze się sprawdziły, bo nic złego się dzieciom nie śniło. Zachwyt i entuzjazm, jaki odmalował się twarzach bardzo energicznych uczestników - był bezcenny! 





Tak, mam taką tablicę, na której każdy z uczestników zostawia ślad w postaci odciśniętej dłoni w swoim ulubionym kolorze, albo plamę po prostu. Tablica powoli się zapełnia, kolory nakładają się nie siebie tworząc coraz ciekawszą abstrakcję. Dla dzieci jest to frajda (choć są takie, które nie lubią brudzić rąk). 




Moja Wędrująca Akademia Wyobraźni wyruszyła w drogę, niczym tabor - kolorowy i twórczy, będziemy przemierzać nowe tereny wyobraźni, poszerzymy swoją wiedzę, może dokarmimy wrażliwość, na pewno odkryjemy coś, co wydaje się być oczywiste, a tak trudno czasem to dostrzec. Jestem z tego dumna! I głodna każdego kolejnego spotkania - bo sama nie wiem co ono przyniesie!