poniedziałek, 1 czerwca 2015

chciałabym...

Chciałabym się dziś śmiać, chciałabym szaleć na wietrze, goniąc za latawcem, za dmuchawcem. Ale dziś przepełnia mnie smutek. Od wczoraj. Drepcze za mną krok w krok, przykleił się i nie chce puścić. A smutek to prawdziwy, realny aż do kości, aż do bólu...Wczoraj na drugą stronę tęczowego mostu przeszedł mój ukochany psiak: Myszak, Myszan, Hektorro. Staruszkiem był i chorował poważnie i przez jego dwa ostatnie lata uczył nas, jak mimo choroby i małego ciałka, cieszyć się, radować, złościć. Uczył nas czułości i empatii, uczył wrażliwości  i wytrwałości. Cała moja rodzina odczuwa brak, pustkę, ale też wdzięczność za wspaniałe wspólne lata.
Dziś jest Dzień Dziecka i dziś jak prawdziwe dziecko, którym się czuję pozwalam sobie na smutek, na łzy i wspomnienia, które ruszyły w pamięci jak w kinie - taki fotoplastykon.


Niech ten dzień wszystkim dzieciom, bez względu na wiek, rozkwitnie najpiękniejszym tajemniczym ogrodem jaki można sobie wyśnić.