sobota, 31 stycznia 2015

Henry David Thoreau i leśne marzenia

"Nie znam bardziej optymistycznego faktu niż ludzka zdolność do ulepszania życia dzięki świadomemu działaniu. Jeśli ktoś z ufnością podąży za swoimi marzeniami i postanowi prowadzić życie, które sobie wyśnił, bardzo szybko osiągnie niespodziewany sukces."  Henry David Thoreau  - Walden, czyli życie w lesie 

Tak nietypowo zacznę... H.D. Thoreau to człowiek, który osiągnął niesamowity wręcz poziom wolności. Dlaczego? Ponieważ podążył za swoim wewnętrznym głosem, za potrzebami, żył w zgodzie z sobą i spełniał marzenia. I nie chodzi tu o to, że aby być szczęśliwym trzeba zamieszkać - jak on - w lesie, ale by iść drogą spójną, by utrzymać równowagę na linii życia. Nie bójmy się marzyć, ba! nie bójmy się spełniać tych marzeń! Otwórzmy głowy na to, co może się zdarzyć, co może stać się z naszym udziałem. A las? Las nam w tym wszystkim może pomóc - bo jak wiadomo tam mieszka wszystko to, czego nam do życia potrzeba! I nie ma nic, co mogłoby utrudniać marzenie :)

Ja marzę i wychodzę marzeniom na przeciw, co z tego wyniknie? - może już niebawem? Póki co w tej chwili, gdy za oknem śnieg i wiatr...marzy mi się wiosna, lato, jesień...



piątek, 9 stycznia 2015

Noc i Słoń

Dawno, dawno temu za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami przyszła
na świat dziewczyna. Miała czarne włosy, czarne jak węgielki oczy i była
niezwykła. W każdym razie inna niż wszystkie dzieci.

W tamtym czasie na świecie trwał nieustannie dzień. Słońce nigdy nie

zachodziło; raz świeciło mocniej parząc skórę, innym razem jego obecność
była niemal nieodczuwalna, ale nigdy nie znikało. Kiedy Słońce robiło się
pomarańczowe, a potem z każdą sekundą coraz bardziej czerwone, ludzie
zasypiali. Ale nie dziewczynka.  Ona spała, gdy było jaskrawe światło, a
budziła się, gdy wszyscy smacznie pochrapywali w swoich łóżkach, otuleni
szczelnie po uszy pierzynami.

Pewnego razu, kiedy zrobiło się nieco ciemniej niż zazwyczaj, dziewczynka
poszła nad szmaragdowy staw. Bardzo lubiła tam chodzić, bo mogła wtedy
nasłuchiwać drgających świerszczy, rechotu żab,  pohukiwań sowy oraz
nawoływań wilczej watahy.  I tam, gdy nachyliła się nad taflą pięknie
zielonej wody, ujrzała coś bardzo dziwnego. To 'coś' wyglądało jak rogal, który
zjadła na śniadanie, był ledwie widoczny i niesamowicie piękny.

Niespodziewanie rogal poruszył się, puścił oko i przemówił:
- Witaj Noc, tak długo na Ciebie czekałem! Tak długo Ciebie szukałem i oto
jesteś!
- Noc? Ja nie jestem Noc, musiałeś mnie z kimś pomylić – odrzekła
zdziwiona dziewczynka.
- Nie, nie pomyliłem. To Ty jesteś Noc, ja i Słońce jesteśmy tacy szczęśliwi,
że w końcu się pojawiłaś. Słońce powiedziało mi, że Cię tu znajdę,
przyszedłem ponieważ musimy Ci przekazać bardzo ważną wiadomość.
Posłuchaj, Słońce jest już bardzo zmęczone, chciałoby odpocząć, pospać, jak
wszyscy. I tylko Ty możesz Mu pomóc, a ja pomogę Tobie – zapewnił rogal.
- Jesteś bardzo tajemniczy, ale wewnętrzny głos podpowiada mi, że
powinnam Ci zaufać. Jak, więc mogę Wam pomóc? – zapytała zdziwiona
dziewczynka.
 
- Musisz mnie wyłowić ze stawu i zawiesić na niebie. Kiedy to zrobisz ono
przybierze kolor, jakby się napiło atramentu, stanie się pięknie granatowe.
Wtedy Słońce pójdzie spać , a żaden człowiek na Ziemi nie będzie się bał
ciemności ,ponieważ oprócz mnie na niebie będą świecić również gwiazdy
– wyjaśnił.
- Czyli to jest prawda, że nazywam się Noc? I jesteś pewien, że mam Cię
zawiesić na Niebie? Ale jak ja tego dokonam, przecież to bardzo wysoko,a
ja nie potrafię latać? – zapytała Noc.
- Nie martw się Noc, pomoże Ci w tym Słoń, lekki jak piórko, pomoże też
wiatr, który uniesie Was wysoko hen do góry. Ten Słoń to niezwykłe
stworzenie, ponieważ z jego trąby wylatują złote drobinki, czyli gwiazdy.
Jutro kiedy wszyscy pójdą spać, Ty przyjdź w to samo miejsce, będzie tu na
Ciebie czekał Słoń i kiedy tylko weźmiecie mnie z sobą, wzniesiecie się nad
miasto – powiedział.
Rogal, którego prawdziwe imię brzmiało Księżyc, zdradził również Nocy
pewną tajemnicę: kiedy zdarzy się, że jakaś gwiazda spadnie i ktoś to
zauważy, wówczas jego najgłębsze życzenie się spełni. Każda gwiazda to
czyjeś marzenie. Ludzie muszą jednak być bardzo uważni, ponieważ może
się zdarzyć, że nie zauważą, że właśnie ich życzenie się spełnia.
Księżyc i Noc rozmawiali długo, aż Słońce zaczęło świecić intensywnym,
jasnym światłem.  A wieczorem następnego dnia Noc po raz pierwszy w
świecie wzbiła się ponad wsie i miasta, i kiedy już wszyscy spali zawiesiła
Księżyc na Niebie. Zrobiło się ciemniej, oczy dziewczynki przypominały
gwiazdy, które Słoń rozsiał na Niebie, a Słońce? Słońce w końcu mogło
odpocząć. 

Od tej pory codziennie zasypiamy Nocą, przy świetle Księżyca, wysyłając
do gwiazd nasze małe marzenia, które spełniają się zawsze, gdy bardzo
tego chcemy.
 

piątek, 2 stycznia 2015

Bogatsza o stary rok

Refleksje na temat minionego roku wirują wokół ludzi! Nie będę się rozpisywać, co nowego się zrodziło w mojej wyobraźni, na co wpadłam zupełnie przypadkiem, czym Lilu zajmował się twórczo w 2014 roku. Chcę napisać o tym, że 2014 rok, to rok spotkań - spotkań niezwykłych z niezwykłymi ludźmi. Los splątał nasze ścieżki i okazało się, że żyliśmy sobie od siebie nieopodal nie wiedząc, że mamy tak podobne spojrzenie na świat, że nasze wrażliwości się splatają. Te spotkania uskrzydliły, otworzyły serce, oczy, uwrażliwiły słuch...


Dziękuję Misiurze za dzielenie się swoim światem, za wrażliwość, za to, że w momentach trudniejszych podała mi swoją 'dłoń z gliny' i pokazała słońce. Za to, że zabrała mnie na piękną wyspę i pokazała morze możliwości... <3




Dziękuję Jeje za broszaka z mapą Afryki, do której od lat mam wielką słabość, i do której wciąż 'wędruję' by zaczerpnąć inspiracji, prawdy i słońca.


Dziękuję też Tinie z Galerii Księżyc za wielkie serce, za podobne spojrzenie, za ciepło i serdeczność jakimi obdarowała Lila :), który po uszy zakochał się w koszulkach księżycowych <3 


Jest też Chata Nad Wisłokiem i niesamowita historia z nią związana. Historia podróży w Beskid Niski, z plecakiem na stopa. Za każdym razem mijałam pewną łemkowską chyżę piękniejącą z roku na rok. W tym roku przekroczyłam próg chaty, poznałam i wciąż poznaję niesamowicie wrażliwych ludzi. <3
Jest Kokka, która zachwyca mnie wciąż swoim spokojem emanującym z domków jakie tworzy <3
Jest Mimi Monster i jej cudne monstery z historiami, koszulki z hyc hyc lisem :) <3 
Unicatella z kamieniami, którym daje drugie życie :)
I mogłabym tak wymieniać i wymieniać: Olę ze Studia CeramikiAleksandra Chmiel i Irenę z Pawiego Oczka i tajemniczego Red Foxa - te trzy kobiety to wulkan pozytywnej energii <3 Jest i Dorota Koperska, z którą dzielimy podobne spojrzenie na fotografię, życie i podzielamy pasję do kolorów :)

Napisałam tu o 'nowych' ludziach w moim otoczeniu, o ludziach którzy mówią za pomocą swojej twórczości. Ale oczywiście przez ten rok towarzyszyli mi ludzie, których znam od lat, z którymi drepczemy niestrudzenie tą samą drogą, krok w krok,  dzieląc się zachwytem nad światem, smutkami i radościami :) Bez nich wszystko byłoby bez sensu ! 
Ten rok dał mi bardzo wiele różnorodnych doświadczeń: upadałam, wrdapywałam się na drzewo i fruwałam, a co przyniesie nowy? Cóż czekam z otwartymi ramionami, niech zamiesza w kotle niewiadomej przyszłości i wyczaruje coś dobrego! Jedno jest pewne - nie boję się, bo nie jestem sama :)