środa, 25 lutego 2015

Matragona Orkiestra Jednej Góry

Po wspaniałym czasie twórczego uniesienia dopadła mnie słabość - na szczęście chwilowa. Dotyczyła gliny. Materiału niezwykle wymagającego - jak dziecko, które potrzebuje naszej 100%-wej uwagi, zaangażowania. Nie ma udawania, nie ma nic na pól gwizdka - wszystko jest naprawdę :) I dobrze, bo tylko dzięki temu, jesteśmy w stanie się czegoś nauczyć.
Moje skrzydła lekko opadły, ale zostały odrobinę uniesione pięknym wypałem. Pięknym w moim subiektywnym odczuciu!
Po tym jak piec okazał się wielkoduszny, czekała na mnie uczta dla ducha! Koncert Matragony w piątkowy wieczór i wystawa przepięknych zdjęć pana Jurka Rybaka. Doskonałe towarzystwo! Muzyka idealnie oddała klimat zdjęć, obudziły tęsknoty do podróży z plecakiem w nieznane. Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj tak podróżowałam odkrywając "zwykłe" miejsca na wschodzie Polski, zachwycając się tym, co już niemal przeminęło. Ahhh aż poczułam ten zapach... 
Tak, wszystkie tęsknoty do dojrzałego lata, by upijać się zapachem wilgoci późnego wieczoru, który jest jak zbawienny okład po upalnym dniu, odżyły w jednej chwili.
Ten piątkowy wieczór był jak medytacja, nastroił rozstrojoną równowagę. Pięknie było. Niestety w sieci nie znalazłam utworów, które mogłoby i Wam dać to co mi, ale podrzucam Wam krótki film, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Matragona - Orkiestra jednej Góry. Polecam!!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz