piątek, 30 maja 2014

Rzecz o codzienności

Ostatnio rzadko tu zaglądam, z powodów różnych, ale wskoczyłam na chwilę i przekażę odrobinę promieni codzienności. To dziwne (?), ale zazwyczaj po deszczu najwięcej się dzieje... Maleńki ślimak wędruje w gąszczu liści. Sarna zachęcona soczystą zielenią skupie trawę nieopodal i wtedy wiadomo, że chmury się w końcu podniosą i choćby na chwilę wyjdzie słońce :)
W każdej pogodzie jest coś wyjątkowego. Słońce daje energię, jest impulsem do działania, a kiedy pada deszcz? Kiedy pada deszcz można zbierać te drobinki, które potem staną się inspiracją, albo które cieszą pomimo niesprzyjającej aury! Odkrywajcie, cieszcie się i wyjdźcie naprzeciw temu, co czeka za rogiem :)

poniedziałek, 19 maja 2014

Akademia małych cudów ...

Przez chwilę było milczenie. Przez chwilę nie pojawiło się tutaj nic. Ale dziś zrobiłam małe podsumowanie tego ostatniego czasu i wręcz 'powaliło' mnie jego bogactwo, różnorodność, wielowątkowość odkryć, jakich dokonałam i radości zwyczajnych, które uskrzydliły.

1. Stado saren z jeleniem na czele, skubiących trawę niemal na wyciągnięcie ręki. Wyglądały jak zjawy, jak wieczorne duchy, majestatyczne, ciche i płoche. Czujne i naturalne.

2. Tęcza ze swoim początkiem i końcem i intensywnością kolorów. Taka tęcza budzi dziecięcą radość, do tego stopnia, że człowiek biega wręcz tańczy nie mogąc nacieszyć oczu tym widokiem.

3. Już wiem co to za osobnik ptasi daje najbardziej charakterystyczny podkład muzyczny każdego dnia w tym miejscu! Ma na głowie żółty czepek, jest maleńki i dobrze kamufluje się w trawie.

4. Derkacze zaczynają swoje wieczorne koncerty. Derkają od wczoraj :)

5. Poza tym "szczekanie" koziołków dobiega z głębi lasu

6. Po ulewnych deszczach jakie w ostatnim czasie się przetoczyły, rzeki wezbrały i...naniosły wiele skarbów, wyrzucając je na brzeg. Nad rzeką spokój oszałamia, można dać się wciągnąć w ten nurt i ponieść bez żadnych drogowskazów...
 





 Takie cuda zasługują
na to, by ukoronować to prawdziwą królową wśród szarlotek - Szarlotta Jaglana :) według przepisu OlgiSmile - polecam :)








czwartek, 8 maja 2014

Tam gdzie rosną poziomki

Są takie dni, kiedy deszcz jest wspaniałym sprzymierzeńcem, naszym kompanem, dzięki któremu można poczarować i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki próbować coś stworzyć, zmienić, odmienić! Bieszczadzki deszcz jest inny od tego, do którego przywykłam. Bieszczadzki deszcz pachnie lasem, wilgotną ziemią - bieszczadzką gliną. Pachnie tak, że trzeba wyjść mu na spotkanie i zaśpiewać, zatańczyć, poskakać... 
Inaczej można spojrzeć na otaczającą rzeczywistość, wykorzystać ten deszczowy czas tylko dla siebie, to znaczy tak jak tego chcemy, ale czasu zazwyczaj brakuje, albo źle nim "zarządzamy". Fajnie jest nasiąkać deszczem majowym i słuchać jak rośnie trawa....Deszcz majowy jest o(d)żywczy! Teraz piszę te słowa siedząc przy ciepłym kominku, w którym żywy ogień trzaska i sączy sok z drewna...