niedziela, 8 maja 2016

Podróż z dźwiękiem

Jestem młoda i jestem stara .
Mam młodą twarz, z której bije duma i pewno tego co przyniesie los.
Moją twarz pokrywają zmarszczki, które są mapą tego, co się wydarzyło. Każda zmarszczka to dowód, że młodość niekoniecznie wie lepiej.
Ale sztuką jest pielęgnować w sobie obie kobiety. Pomimo starości mieć młode spojrzenie i iskrzące oczy.

Zastanawiałaś się kiedyś czy dasz radę? Czy podołasz? Wyzwaniu, zadaniu, próbie? Na pewno. Myśl wwiercała się w głowę niczym młot pneumatyczny  i szybko przejęła kontrolę nad działaniami. Ale gdzie tkwi przeszkoda, albo gdzie znaleźć siłę? Dla mnie odpowiedź przyszła w sobotę. Mam to w sobie. Ba! Ty też masz to w sobie.
Sztuka bycia tu i teraz - jakież to banalne i jak trudno o tym pamiętać w codziennej gonitwie, załatwianiu stu spraw jednocześnie i trzymaniu plączących się sznurków rzeczywistości. A tymczasem zatrzymanie się może wywołać elektryzującą burzę pozytywnych odkryć. Kim jestem i dokąd idę? Jak oswoić strach i wyzwolić coś, co tkwi schowane gdzieś głęboko pod przykrywką strachu i braku wiary w to czy SIĘ UDA!? Bywa, że wpadamy w pętlę, że podajemy umysłowi "śmieciowe jedzenie", które szybko może uzależnić: muszę, szybciej,  nie dam rady. I biegniesz, i musisz i ... nie dajesz rady.

To, czego doświadczyłam w sobotę pozostaje jednym z najpiękniejszych odkryć w ostatnim czasie. Uśmiecham się do siebie i mam w sobie spokój. Nie potrafię opisać tego co widziałam, zresztą chyba nawet nie chcę, ale jeśli chcesz spróbować polecam medytację - koncert, a umysł odpocznie, a mądrość pokoleń odżyje w pamięci. 

Dźwięk jest w nas i wspaniale się wędruje, kiedy to on podpowiada kierunek!



wtorek, 19 kwietnia 2016

Koło w ruch!

Czas mija, a koło wędruje. Do taboru dołączają wciąż nowe zdolne dłonie, kreatywne dusze, twórcze kobiety - po prostu.

A ja staję obok i przypatruję się Waszej twórczej energii. Zachwyca mnie cała gama możliwości jednego wzoru. Często różne dłonie sięgają po ten sam motyw i za każdym razem wygląda inaczej. 
Ostatnio spotkałyśmy się w Katowicach w Galerii Sztuki Współczesnej BWA 
Zachwyciłam się indywidualnym podejściem, porzuceniem schematów, świeżością! W sobotę dostałam dowód na to, że haft ma siłę, że dzięki nitkom można wymalować wszystko, co nam siedzi w głowie.
Wiedziałam o tym, ale czasem potrzebujemy potwierdzenia.

Zdarza się, że zapisując się na spotkania pytacie mnie, czy możecie przyjść, bo z igłą i nitką to nie ma między Wami porozumienia, że nawet guzika nie potraficie przyszyć. Ja mówię - przyjdź, spróbuj, zobacz jak to wygląda. Przychodzicie i .... tworzycie piękne dzieła. Pokonujecie swoją niepewność, rozwiewacie wątpliwości, zaskakujecie same siebie!!! Bezcenny widok, kiedy cieszycie się szczerze jak dzieci i duma Was rozpiera! Mnie też rozpiera i wypełnia radość! 
DZIĘKUJĘ!!!!

Mam marzenie w związku z tymi spotkaniami i nadzieję zieloną jak wiosna, że je spełnimy (tak my, bo bez WAS to nie będzie miało sensu). 










wtorek, 5 kwietnia 2016

Wiosna, tofu i lawina

I wszystko zaczęło się w kwietniu.
Wystrzelił pąk nieśmiałą zielenią, przebił się przez ziemię zuchwały nowicjusz.
Słońce coraz przyjemniej ogrzewa wygłodzone ciała i dopieszcza nadzieję, która niczym księżniczka wyleguje się na stu poduszkach.
Kwiecień to dla mnie co roku nowy start.
Powiew świeżości.
Potężny zastrzyk energii.
Jestem kwietniowa.
I z racji tego właśnie - świętowaliśmy. Wszyscy! Razem - jedno. Było słońca po czubek głowy, był tofurnik i niespodziewane prezenty:







wtorek, 8 marca 2016

Siła sióstr


Jestem szczęściarą.
Jestem otoczona wspaniałymi kobietami. Doświadczam silnej więzi z wszystkimi siostrami w kręgu, a ten krąg co pewien czas się powiększa. Poznaję kobiety - siłaczki, super-bohaterki dnia codziennego, wrażliwe, empatyczne, mądre.
Często rozumiemy się bez słów, intuicyjnie niczym wilczyce wyczuwamy, że coś złego się dzieje u drugiej. Biegniemy z pomocą, wspieramy, jesteśmy.
Nie potrafię tego opisać, określić sowami na czym polega ta więź. Może wyssałyśmy ją z mlekiem matki, może dostałyśmy dar od Matki Natury, może jesteśmy uważne, może wszystko to plus jeszcze coś?
Jestem wdzięczna, że mogę być w tym kręgu, który jest ponad czasem, nie liczy zmarszczek i srebrnych włosów. Między nami kobietami jest coś szczególnego - co trwa od pokoleń, mamy w sobie mądrość prababek, starych kobiet i radość małych dziewczynek.
Życzę Wam wszystkim miłości do siebie samych, byście dostrzegły swoje piękno i wyjątkowość. Byście codziennie rano strzepywały krople potu z sierści, po nocnych wędrówkach.
Nie rezygnujcie z siebie - nigdy.


niedziela, 6 marca 2016

Zamykam oczy i...

przypominam sobie  jak to było, gdy byłam mała. Niesamowity czas. 
Pamiętam niebieskie kalosze i tęczę po deszczu. Pamiętam upomnienie mamy, bym założyła skarpety i potem dopiero kalosze. Oczywiście nie posłuchałam, bo trzeba było wybiec na ciepły deszcz, popołudniowe słońce, dać nura w maj. 
Pamiętam niesamowicie wysoką huśtawkę na podwórku kolegi. Kiedy się na niej huśtałam, w brzuchu łaskotały skrzydła motyli - był lekki strach i nieodparta chęć, by poczuć ten rodzaj radości. 
Pamiętam spacery z mamą, piosenki jakie śpiewałyśmy i wykopywanie butów w niebo. 
Pamiętam wiele więcej: słońca, lasu, zabaw i odrapanych kolan.
Dziś zdarza mi się zapomnieć o dorosłości, ubrać rozsądek w zieloną sukienkę i różowy kapelusz, dać nura w chwilę. 


sobota, 27 lutego 2016

Baby, Kurka i haft

I baby i Kurka i haft kojarzą się z odległymi czasami. Kiedy to zimową porą kobiety zbierały się w domu jednej i oddawały zajęciom innym niż te codzienne, domowe.








Owszem można tak pomyśleć, jednak mimo, że rzecz tyczy się przeszłości, jest ona całkiem świeża, bo z wczoraj. Wczoraj w Galerii Kurka Bez Piórka odbyły się warsztaty "Igłą Malowane" - czyli po prostu haft. Wędrujące Koło Lila zgromadziło kobiety zdolne i zaangażowane w zgłębianie tajników tej techniki.

Dobrze było obserwować tę radość tworzenia. Radość z pierwszych efektów pracy.
Cieszę się ogromnie, że mogłam przekazać swoją wiedzę, że te z Was które już w temacie haftu są wprawione mogłam nauczyć czegoś nowego.

To spotkanie rozbudziło mój apetyt na więcej, na cykl spotkań, na pewną stałą. Być może kiedyś przyjdzie czas na cykliczne spotkania z haftem :)

Jedno jest pewne - czas jest bezlitosny - za szybko biegnie i kiedy działania dziewczyn nabrały rumieńców trzeba było bezlitośnie skończyć.

piątek, 19 lutego 2016

Zadanie na dziś, na jutro, na zawsze!



Każdy nowy dzień jest szansą na zrobienie czegoś WIELKIEGO. 
Każdy nowy dzień ma w sobie luki, które wypełniamy różnymi uszczelnieniami. 
Raz jest to złość, innym razem smutek, czasem bunt, ale jest i radość - taka czysta, prosta, bezinteresowna. Co tę radość nam daje, to sprawa indywidualna, bo jedni będą cieszyć się jak dzieci jadąc przed siebie na rowerze, inni kiedy po wielu dniach deszczu w końcu wyjdzie słońce, czasem odnosi się ona do sfery zawodowej, bo na przykład osiągnęliśmy mały sukces!
Lecz są też radości największe - każdy kolejny dzień razem, z kimś, wspólnie. Bo odzyskaliśmy nową jakość, bo pojawił się punkt zwrotny, doszliśmy do końca drogi i nie było wiadomo, czy dalej będziemy iść ramię w ramię.
Są radości dawania. One mają szczególny smak, który ja osobiście uwielbiam. Uwielbiam dawać komuś radość. Tak - muszę się przyznać - uwielbiam niespodzianki.
Może ktoś z przyjaciół nie ma właśnie urodzin? Albo ma trudniejszy czas i potrzebuje wsparcia? A może bez powodu WARTO kogoś zaskoczyć czymś pozytywnym? Proponuję ciasto, herbatę, spacer po lesie, obecność. 







Ciasto nietypowe zaskakujące jak sama niespodzianka na przykład - FASOLOVE czekoladowe. Zdrowe i smaczne.  Pobudź swoją kreatywność w dawaniu radości innym :) Zadanie na dziś, na jutro, na zawsze.